Zagadka rozwiązana:) W ostatni dzień naszej Majówki zawędrowaliśmy aż na Ślęże.
Taka propozycja pojawiała się już wcześniej, ale ciągle rozważaliśmy wypożyczenie lub kupienie nosidła. A tu Wojtuś już od rana męczy bułę "Jedziemy na Ślęże, weźmiemy wózek". Pierwsze myśli, które się pojawiły były niecenzuralne:) Ale wiecie jacy faceci potrafią być przekonujący, proszący... A ten tu jeszcze w takim słabym humorze chodzi, no to jak mu odmówić? Dobra, szybko dwa dania dla małej upichciłam, parę kanapek dla nas i jedziemy.
Trasa spoko, dosyć szybka (fakt kto by jechał do Sobótki jak zimno, siąpi i nie wiadomo czy się zaraz mega nie rozpada, tylko łajzy takie), także cóż, przejezdna droga. Wybraliśmy dla naszej gromadki szlak żółty w przełęczy Tąpadła, czyli najprostszą drogę na szczyt.
Napis na szlaku zapowiedział godziną, pieszą wędrówkę. Ja jakoś dalej nie byłam przekonana i napisze wam, że się trochę obawiałam. No bo to jednak góra, mała, bo mała, ale góra. Pamiętam, że już razem z moim Łajzem byliśmy na Ślęży i kurcze, było ciężko, to co teraz z wózkiem? No tak wątpliwości i o zgrozo pogoda sprawiły, że trochę się wewnętrznie mazgaiłam. No ale co, witaj przygodo i do przodu!
Na te moje wewnętrzne rozterki, o dziwo, jak balsam podziałała mgła. Już za pierwszym zakrętem zrobiło się tajemniczo, i enigmatycznie. Mała oczywiście po pięciu minutach głodna, płacze ze zmęczenia, to ją gdzieś tam w kucka, przy kamieniu nakarmiłam i zaraz poszła spać. Szkoda, że nie zobaczyła tego mlecznego przedstawienia, ale z drugiej strony spokój i bez płaczu.
No to jak śpi to trochę goniliśmy, żeby nie odczuła niedogodności po drodze. A trochę ich było, bo błoto wszędzie, trzeba było po kamieniach pojeździć żeby je ominąć. Ale ogólnie spoko, trasa na prawdę nadaję się na spacer z wózkiem. Widoki pierwsza klasa, powietrze cudowne! To co uwielbiamy najbardziej- natura, wspaniała natura.
W zasadzie całą drogę na górę mała spała, my wchodząc rozmawialiśmy, celebrowaliśmy wspólny czas. Ale też można powiedzieć, że zaliczyliśmy niezły trening, bo wszystko działo się w bardzo krótkim czasie. Jeden przystanek w zasadzie na kanapkę i tyle.
Ani się obejrzeliśmy, a tu szczyt góry. Także miło, sympatycznie i bez problemów. Szliśmy razem z przystankiem około godziny.
Na górze niestety dalej mgła, więc za dużo nie widzieliśmy. Weszliśmy na ciepła herbatkę do Ośrodka i przybiliśmy pieczątki, bo nie wiem czy pisałam, ale jesteśmy w trakcie zdobywania Korony Gór Polskich:) (nowy pomysł mojego Łajza). Powoli, nie martwcie się nie ma tu określonego czasu, ani kolejności zdobywania szczytów, więc może to przeżyje.
Droga powrotna już trochę trudniejsza, Maryś wstała i nie chciała dać się posadzić w wózku. Dziecko nasze, chce już biegać, co ją obchodzi, że jesteśmy w trudnym terenie, ona chce na swoje nogi, albo na czworaka, byle sama. Także, po mimo, że wzięliśmy chustę Wojtek schodził z młodą, samodzielną istotką na rękach, w ten sposób nie płakała.
Spytacie, no dobra a co z keszami? Cóż na tej trasie trochę posucha, zgarnęliśmy niestety tylko jednego. Chociaż na innych szlakach jest ich całkiem sporo. Ten, łatwy żółty, niestety nie przewiduje za dużo szukania. No cóż szkoda, fajnie było by przy okazji coś więcej znaleźć, ale nie można mieć zawsze, wszystkiego.
Ogólnie wyjazd zaliczamy do udanych, chociaż wydawać by się mogło, że warunki atmosferyczne nie sprzyjały, wózkiem nie da rady wjechać pod górę, a Ysia jest za mała.... To patrzcie udało się. Warto czasami pokonać trochę trudności, by móc coś doświadczyć, by coś przeżyć. A wrażenia niesamowite, polecamy każdemu.
Bardzo fajne widoki :)
OdpowiedzUsuńOj tak! Pięknie jest w drodze. Ogólnie jak byliśmy kiedyś to na szczycie jeszcze lepiej było, kiedy nie było mgły. Niczym ptak, wszystko z dołu takie odległe...
UsuńWow, jesteśmy pod wrażeniem że udało Wam się z wózkiem wejść na Ślężę, kto wie może my też kiedyś urządzimy sobie taką wędrówkę, póki co nasza mała dopiero skończyła 4 miesiące :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia w zdobywaniu Korony Gór Polskich, my rok temu skończyliśmy zdobywać, zajęło nam to dobre 8 lat, ale warto było! :)
Pozdrawiamy serdecznie
Gosia i Radek (Wojtek będzie wiedział o kogo chodzi)
:)
O kurcze to ja tu jestem pod wrażeniem:) Korona Gór zdobyta, wielki szacun! Co do spaceru z wózkiem, spoko jest ten żółty szlak, dla Was, zahartowanych, to bułka z masłem. Fajnie jednak iść w pogodę, bo do tej pory nie możemy wózka domyć, po tym błocie:)
UsuńTo w takim razie, niech Niunia Wam rośnie zdrowo i jak będzie starsza to niech aktywnie z rodzicami poznaje Świat. Wojtek oczywiście wie o kogo chodzi, pozdrawia serdecznie, a ja przyłączam się do pozdrowień licząc, że może się kiedyś spotkamy? Na szlaku, czy w podróży! Zdrówka!
Fajny klimat, te mgły... :)
OdpowiedzUsuńWstyd się przyznać ale nas na Ślęzy jeszcze nie było, mam nadzieję, że kiedyś to nadrobimy.
Klimat super! Koniecznie musicie się wybrać, fajna, akurat do zdobycia z dzieciakami, górka!
Usuń55 year old Software Consultant Abdul Noddle, hailing from Westmount enjoys watching movies like "Hamlet, Prince of Denmark" and Inline skating. Took a trip to Major Town Houses of the Architect Victor Horta (Brussels) and drives a Aston Martin DB3S. jej wyjasnienie
OdpowiedzUsuń