poniedziałek, 30 października 2017

Pożegnanie z Danią- kilka wspomnień

To już ostatni post dotyczący Danii. Fajnie mi z tym, bo ciągnie mnie w Polskę, "zagranica" to jednak fajna na chwilę. Ale póki co słów kilka, jeszcze o fajnych miejscach, które dobrze, było by zobaczyć, jeśli się tutaj wybierzecie. Kilka wspomnień, zaczynamy.
Aarhus to drugie, co do wielkości miasto w Danii. Barwne i skupiające wielu różnych ludzi. Tętniące życiem, kulturą i dobrym jedzeniem. Jest tu wiele muzeów, parków i miejsc godnych polecenia. My skupiliśmy się na porcie, Jelonkach i ogrodzie botanicznym.
Jelonki znajdziecie przy ulicy: Oerneredevej 6, jest to park gdzie w wolnym wybiegu można poznać te zwierzaki. Czy są sympatyczne? hmmm.... Mieliśmy niezłą  chwilę grozy, bo jelonki, to się chyba za mocno do ludzi przyzwyczaiły i są mega nachalne. Weszłyśmy do parku niezdecydowanym krokiem, z babcią i małą. Przy wejściu pojawił się hard corowy Bambi, z niezłym porożem i zaczął babcię atakować, co by przygotowane dla wszystkich sarenek, marchewki w tej chwili dała właśnie jemu. Babcia tak się wystraszyła, że rzuciła mu tę marchewki, razem z workiem i zaczęła wzywać pomocy:) Scena była bardzo zabawna! Jeleń pożarł owe marchewki, w opakowaniu i skrzyknął kolegów do następnej akcji, dając biednej babci spokój i namierzając kolejne ofiary. Park dla ludzi o mocnych nerwach:D Jak już wejdziecie, jednak całkiem przyjemny. 
















 To ten zawodnik u góry. Już sam wygląd odstrasza co? Terrorysta.


 Kolejnym ciekawym miejscem był ogród botaniczny, zlokalizowany w centrum miasta. Wspaniała architektura budynku, niebywałe okazy i możliwość zwiedzenia kilku Państw (pod względem flory) w jednym miejscu, daję czadu. Serdecznie polecamy to miejsce, zwłaszcza, że wstęp jest za darmo. 










 Kolejnym spoko miejscem nie tylko w Aarhus, ale w większości duńskich miast są porty. Widok morza i ten specyficzny szum, jest cudownym oderwaniem od rzeczywistości. No cóż my, kochamy morze i będąc w tak bliskiej odległości, często je odwiedzaliśmy. Nie jest to, co prawda klimat Polski: ciepły piach, śpiew mew, zimne piwo, ale i tak jest zajebi... 











Pozostając w tematyce morza, jak już jesteście w Danii, nie możecie, nie zobaczyć kultowego miejsca, a mianowicie ruin zamku Kalø w Mols. Pięknie, przednie widoki, które pozostają na długo w pamięci. Nie jest to jakieś okazałe i ogromne stare Zamczysko, a bardziej dworek, ale jaki! Mówię Wam on jest mega jakiś! Ja będąc na tych ruinach, wyobrażałam sobie historie romantyczne, uniesienia, szybsze bicie serca, klimat bardzo sprzyjający miłości. Także zakochańce, polecam Wam.











Z Mols macie całkiem blisko do Ebeltoft, gdzie zobaczycie najmniejszy Rynek w Europie. Miasteczko typowo pokazujące kulturę duńską, malutkie, nadmorskie, wikingowskie! Muzeum w Ratuszu nieco przerażające, pokazujące "okazy" jakiegoś słynnego, tutejszego podróżnika. Okazy te, to min. wypchane i zachowane zwierzęta, fuj...














Ostatnim opisywanym miastem będzie Odense. Miasto to leży w większej odległości od wszystkich wcześniejszych miejsc. Jest jednak tak samo wyjątkowe, jak poprzednicy. Wymówcie głośno; Odense, ale świetnie brzmi co? Tak tajemniczo i baśniowo... Odense...  Co tam jest? Otóż jest to rodzinne miasto H.Ch. Andersena. Super miasto, w którym czuć obecność zdolnego pisarza.


Odense to także bardzo miłe muzeum kolejnictwa, które wbrew pozorom nie jest tylko dla mężczyzn. Przyjemnie się tam bawiłyśmy i my babeczki i Meryl- dziecko. Warto zobaczyć, warto zwiedzić.





Tym jeżdżącym miejscem żegnamy Danię, która co jak co, była bardzo interesująca. Wiadomo najlepiej w domu, a wakacje fajnie, jak są tylko wakacjami. Wspomnienia zostaną z nami na długo, bo jednak to małe Państwo wywiera wrażenie. Polecamy Wam z całą odpowiedzialnością Danię i jej wspaniałe miejsca.
A my, cieszymy się, że już jesteśmy w naszej Polszy, ponownie przekonując się, że Ojczyzna to jednak nasz najukochańszy Kraj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz