czwartek, 14 września 2017

Dania - kraj luzu i rowerów

Do Danii pojechaliśmy do taty, na wakacje. Co prawda, za dużo czasu na zwiedzanie nie mamy, ale coś tam zawsze uda się zobaczyć, a także Wam przekazać.
Sama podróż tutaj była trochę męcząca, około 11 godzin jazdy wprawia w odrętwienie. Fakt, że autostrady w Niemczech i Danii są na poziomie, nie ma tutaj robót drogowych i dwa otwarte pasy to norma. Dzięki temu zajechaliśmy tak jak powinniśmy zajechać i nie znieśliśmy po drodze "jaja", chociaż końcówka była niczym ze Shreka; "Daleko jeszcze? ... No, ale daleko jeszcze?".
W końcu jednak udało nam się dotrzeć do celu. A cel znajduje się w centralnej części Danii, na Półwyspie Jutlandzkim.
A dokładnie mieszkamy w Serup, które jest taką małą wioseczką, wielce podobną do naszych polskich, pięknych wsi.





Jest tutaj bardzo spokojnie i cicho. Głównie słyszy się zwierzęta, które o dziwo "mówią" jak polskie:) Jest wiele pól uprawnych, farm i lasów pełnych grzybów (Duńczycy ich nie zbierają). Krajobraz jest piękny, leniwy i naturalny. Wszędzie czuć przestrzeń.
My mieszkamy koło Kościoła, który codziennie, poza niedzielą o siódmej rano bije w dzwony, które bardzo podobają się naszej pannie. Życzy sobie w tedy zabranie jej do okna i powtarza; "bam, bam":) Cóż nie ma leniuchowania, na dzwony wszyscy na baczność.


Religią dominującą w Danii jest luteranizm, chociaż nie jest to religia mocno praktykowana. Do Kościołów uczęszcza zaledwie 5 % całej populacji. I my tutaj nie zauważyliśmy tłumów przybywających do naszego Kościółka, po sąsiedzku. Także raczej modły odbywają się w domach.
A domy w Danii są bardzo proste i otwarte. Nie zauważyłam firanek w oknach, wszystko co w środku widać jak na dłoni. Tym bardziej, że okna są na poziomie klatki piersiowej! I to średnio, wysokiej osoby. Także trzeba mieć ciągle posprzątane:) nie wiadomo kto patrzy do środka.





W Danii żyje się spokojnie. Mieszkańcy są wyluzowani, pozytywnie nastawieni i radośni. Po mimo deszczowej i wietrznej pogody, tubylcy cieszą się życiem. Poubierani w przeciwdeszczowe płaszcze i kalosze kroczą sobie po ulicach, z zadowolonymi minami. Biegacze jakby w ogóle nie zauważali pogody truchtają po długich ulicach, a rowerzyści w mokrych ubraniach suną po wszędobylskich trasach, świetnie dla nich przygotowanych. Wszyscy z "zacieszem" na twarzy. To niebywałe, u nas dawno człowiek żył by w depresji, narzekał na aurę i złorzeczył na Boga. Ale nie w Danii, w Danii jest luuuuz:) I o dziwo przekłada się to też na nas. Spokojnie i z uśmiechem zwiedzamy co się da.
A zwiedzać jest tutaj co, bo Dania, a zwłaszcza Jutlandia są piękne! Ale to w kolejnych postach.
Póki co słów jeszcze kilka o tym pięknym kraju.
Językiem urzędowym jest tutaj oczywiście duński, ale większość mieszkańców mówi po angielsku. Znają też niemiecki, jednak nie przepadają za tym językiem i Niemcami, więc lepiej "speakać" niż "szprechać".
Dania jest monarchią konstytucyjną, której najwyższym władcą jest Król lub Królowa.
Sam kraj leży na wielu małych wyspach, rozrzuconych na Morzu Bałtyckim i Północnym. Komunikację między wyspami zapewniają tunele, mosty i promy. Wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane.

Do morza jest zewsząd blisko, co zapewnia rześki i zdrowy klimat mieszkańcom Kraju. My jesteśmy klimatem zachwyceni, babci przeszedł reumatyzm, Yśka śpi niemal całe noce, dziadzia nie choruje, a my z Łajzem dostaliśmy apetytu. Niestety, w sumie jest to apetyt głównie na jedzenie, o zgrozo, ja już ważę 5 kg więcej! Ale wszystko tutaj tak smacznie smakuje! Może, po za przysmakiem Duńczyków- świńską skórą.


 Jakież to jest okropieństwo, smakuje jak słonina. Niby głównie je się to, coś do piwa, ale nawet z piwem nie ma dla tego ratunku, bleee. Oczywiście Wojtek jest innego zdania i zajada się tym niczym polskim paluszkami, no cóż o gustach się nie dyskutuje.
Mi smakują, z kolei duńskie sery, pasztet z wątróbek, a także dżemy. Warto ich tutaj pokosztować.
Z rzucających się w oczy rzeczy, w Danii jest wiele tras rowerowych, a rowerzystów jest więcej niż pieszych. Wszyscy w kaskach.


Chociaż ludzie w Danii lubią poimprezować i dużo piją, dbają też o swoje zdrowie. Są wielce aktywni i uprawiają dużo sportów, w weekendy z kolei pozwalają sobie na więcej.
To tyle na wprowadzenie, jeśli coś mi się jeszcze przypomni, na bieżąco będę pisać, w ramach kolejnych postów. Ogólnie czujemy się tutaj dobrze i młodo:)
Pozdrawiamy Polskę i już niebawem tworzymy kolejny duński post, z Silkeborga. Cmok, cmok!

6 komentarzy:

  1. Mieszkałam w Danii prawie 2 lata. Cześć w herning na półwyspie jutlandzkim reszte w kopenhadze. Dania piękna i monotonna. Jeżeli ktoś szuka spokoju to jak najbardziej to miejsce dla niego. Kopenhaga to inny świat. Bardzo fajny post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Kopenhadze pewnie wszystko szybciej:) Byliśmy już w większym mieście, w AArhus, które jest w tym roku Europejska Stolicą Kultury. Wspaniałe miejsce, wiele do zwiedzania, wiele kultur, ludzie tacy tolerancyjni na inność. Podoba nam się tu bardzo, aczkolwiek 2 lata mogło by się dłużyć, bo faktycznie wkrada się tutaj jakaś taka monotonia i przewidywalność. Aczkolwiek do podróży i poznania wspaniały Kraj.

      Usuń
  2. W Danii spróbujcie pasty rybnej z majonezem. Moje dzieci, które ryb nie lubią, tym akurat się zajadają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a my uwielbiamy rybę, więc pewnie pasta będzie smakować:) czego dokładnie szukać?

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam w Danii, ale jest ona na mojej liście marzeń. Dzieci oczywiście chcą jechać do Legolandu i pewnie kiedyś pojedziemy a przy okazji zwiedzimy część tego kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecamy Danię, warto. Mamy plan na Legoland, zobaczymy czy się uda.

      Usuń