poniedziałek, 11 września 2017

Wspomnienie Skalnika

Segregując zdjęcia przypomniałam sobie, o niedawnej wycieczce, którą odbyliśmy na kolejny szczyt do Korony Gór. Mianowicie na szczyt Skalnik w Rudawach Janowickich.  
Podróż odbyliśmy wspólnie z kuzynko- ciocią Julią, która jeszcze w tedy miała wakacje:) (Teraz to już tylko nauka moja droga).
Sama trasa na szczyt była wymagająca. Patrząc oczywiście pod kątem "iścia" z dzieckiem. Wózkiem się tam na pewno nie pchajcie, nie da rady. Mała siedziała grzecznie u taty na plecach całą drogę na górę, a później całą drogę w dół. Ja oczywiście bałam się trochę tego wchodzenia, bo było stromo i teren kamyczkowaty, śliski i według mnie trochę trudny na takie eskapady. Męski Łajz jednak był ostrożny i bezpiecznie udało się zaliczyć trasę.







Wpływ na ciche siedzenie małej na pewno miały bardzo ładne widoki, które można podziwiać po drodze. Dziewiczy krajobraz lasu wpływał na nas kojąco. Było miło, cicho i spokojnie. Pogoda rozpieszczała, a i ludzi jakoś tak mało się kręciło. Wszystko to miało wpływ na nasze dobre nastroje:)



W drodze na szczyt można popatrzeć na bezkres, dzięki dawnej wieży widokowej. Znajduje się tam ławka i metalowe zabezpieczenia. Pięknie jest tam moi mili.
Niedaleko wieży widokowej znajduje się szczyt Skalnika, który liczy sobie 945 m n.p.m. Wcale nie dużo, aczkolwiek wdrapać się z dzieckiem na plecach, to trochę jest.
Na górze przyjemna "kaczka", której się naszukaliśmy dość długo. Opis trochę na okrętkę nas zmylił, ale po jakimś czasie w końcu ją złapaliśmy.
Bardzo przyjemna, miła podróż. Polecamy.
Ps. A już niebawem raport z Danii. Dzieje się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz