Niedziela upłynęła nam aktywnie i miło. Nie zrażeni lekkim wiatrem ruszyliśmy na podbój, imponującego w kesze Lubina. W domu planowałam zebranie przynajmniej 10 kaczek z GOL- a (geochacingowej obwodnicy Lubina), Wojtek jednak skutecznie mnie spacyfikował. Zdecydował, że zaczniemy powoli, łapiąc trzy kaczki, przy okazji spacerując po parku. Plan okazał się strzałem w dziesiątkę.
Park wrocławski, bo tam wybraliśmy się na keszobranie, kojarzył mi się z plastikowymi dinozaurami, które często mijaliśmy w drodze do centrum. Podejrzewałam, że to kolejny jakiś tam, byle jaki, "parczek" dla dzieci, och jakże się myliłam...
Już po kilku krokach zmieniłam zdanie i z zachwytem obserwowałam kolejne klatki z ptaszkami i tereny zielone. Park Wrocławski jest miejscem, gdzie znajduje się mini zoo, złożone głównie z gatunków ptaków, ale nie tylko.
Jest to miejsce edukacji przyrodniczej, w której można zobaczyć także grady i łęgi, czyli lasy i tereny leśne. W dalszej części znajduje się plac zabaw dla dzieci, staw z kaczuszkami, których nie należy dokarmiać. Jest także szlak dinozaurów, który składa się z wielu replik 1;1, tych prehistorycznych osobników.
Bardzo fajnie było przespacerować się wśród takich koleżków, jednego prawie ujarzmiłam:D Wyszło ze mnie delikatnie dziecko przy okazji tego spaceru, to niesamowite jak fajnie jest się powygłupiać i ponaśmiewać, przy tym z boku mając "dzidzie", że niby ją rozśmieszając! (fakt, że cały spacer przespała jest drugorzędny:).
Same cache w parku, na mega świetnym poziomie! Szczerze polecamy i zapraszamy do szukania. Wiedzieliśmy, że skrytki użytkownika K6 są pomysłowe i twórcze, jednak te w parku totalnie zwaliły nas z nóg. Kaczki wykonane bardzo starannie, pomysłowe, świetne! Podjęcie ich wiąże się z chwilą pomyślunku, ale takiego bardzo przyjemnego, nie tam trudnego główkowania. W tym czasie można się pozachwycać widokiem samej skrytki. "Ochów" i "Achów" nie było końca, brawo!
Nie możemy pokazać Wam skrytek, ponieważ właściciel prosił o nie spojlerowanie, także musicie uwierzyć nam na słowo i sami się przekonać.
Jedna ze skrytek wymagała od mnie, boi- pupki nie lada wyzwania. Próba wyciągnięcia kaczki przez jedna osobę może się nie udać.
Męski Łajz próbował podejść "gadzinę" z jednej i drugiej strony, niestety... Ja podjęłam wyzwanie.. Włożyłam rękę w miejsce ukrycia a tam; mokro, dziwnie, nie wiadomo czego się spodziewać... Na szczęście akurat nikt nie przechodził, bo by pomyślał, "wariaty", kobieta dorosła na baranach u faceta, piszczy i wrzeszczy, wkładając rękę w dziuple- komedia:)
Było nie lada emocji i radości, już prawie zapomnieliśmy jak świetnie jest połazęgować, zwłaszcza z geocachingowym celem. Do Lubina na pewno w niedalekiej przyszłości wrócimy, bo kaczek tam co nie miara! Do zobaczenia na tamtejszym szlaku:*
A Wy, coś łazęgujecie?
A my łazęgujemy mało,ale trochę owszem ;) Ostatnio np. byliśmy w dawnych koszarach w Żarach. Baardzo lubię takie miejscówki :D
OdpowiedzUsuńczytałam:) suchar najlepszy! Po raz kolejny stwierdzam, że musimy się wybrać w Wasze strony. W Lubuskim żadnego kesza nie mamy, a chwalą Wasze skrzyneczki!
OdpowiedzUsuńLubuskie to akurat po sąsiedzku. Ja patriotycznie jeszcze bardziej polecam Dolny Śląsk :D
UsuńAch, my również najbardziej polecamy Dolny Śląsk, jednak ciągnie nas i do innych regionów. Dużo nowych pomysłów, rozwiązań, przygód i przede wszystkim zwiedzania:)
OdpowiedzUsuńO tym parku słyszałam dużo dobrego, także koniecznie musimy go odwiedzić. Tym bardziej, że i skrytki podobno niczego sobie :)
OdpowiedzUsuńSkrytki są naprawdę super! Bardzo pomysłowe. Park bardzo rozrywkowy, rewelka!
Usuń