Tatko biega. Tatko biega długie dystanse. Matka jeździ za tatkiem. I to by było na tyle jeżeli chodzi o sportowe opisy (popisy) :) Chcecie więcej? No dobra niech będzie, że opowiem, ale krótko, bo zazdrość mnie zżera. Otóż odkąd wróciłam do pracy nie biegam za dużo, w sumie od dwóch tygodni nie biegam w ogóle. Oczywiście, Wojtek biega, nie wymawia, że nie ma czasu i serce mu się kraje kiedy musi zostawić małą. Idzie wieczorem, kiedy ja jestem już w łóżku. No i dzięki temu pozostaje w jako takim zdrowiu psychicznym i niezłej kondycji fizycznej. Nic, co mogło by się porównać z zwichrowaną matką... Ale i na mnie przyjdzie czas.
Ostatnio byliśmy, się zatem sprawdzić w Głuszycy, na półmaratonie, ojciec biegł, matka spacerowała z kuzynko/ciocią Julią (też było momentami ciężko no nie Julcia?).
Półmaraton ciekawy- szlakiem Riese, czyli bieg po naziemnych budowlach nazistowskich. Po drodze nasz biegacz zwiedził kompleksy- Osówkę oraz Włodarz. Z relacji naszego sportowego bohatera wynikało, że trasa ciężka, dużo podbiegów, pierwszy raz takie warunki.
Nigdy więcej w górach! Oczywiście zmieniło się to już po pół godzinie od przekroczenia mety:D Także za tydzień znów jedziemy się sprawdzać w naszych dyscyplinach, ojciec bieganie, matka manewrowanie wózkiem, sapanie, uśmiechanie, ganianie za dzieckiem, rozśmieszanie, przebieranie, karmienie itp. W sumie dobrze, że jeszcze nie biegam, bo nie wiem jak ja bym z tym wszystkim dała radę 😉
Pisałam, że wyjazd miał ukryty motyw. Otóż pojechałam z myślą aby się porządnie najeść. Chamskiego, obfitego, tłustego jedzenia. Już, jak tylko wsiadłam do auta, od tego całego niebiegania mnie rwało, zjadłam kanapkę, ale to nie to. Chęć była na McDonalda, tudzież inne fast... No i wszystko zaczęło się kręcić wokół tego:) Oczywiście gadka w aucie narobiła smaku wszystkim towarzyszom. Zjedliśmy w końcu na powrocie i było to iście królewskie jedzenie 😁 Także to, co wybiegane nie poszło na marne. Mi od tego gadania też ubyło kg więc jest na zero.
A tak wracając do poważnych spraw polecamy ten bieg. Fajna organizacja, spoko trasa i ekstra energia. W przyszłym roku też będziemy.
Super sprawa! Pracuję na tym, żeby w przyszłym roku dać radę :)
OdpowiedzUsuńTrzymamy kciuki! Gosia na pewno dasz radę!:)
Usuń