W sobotę 19.03 w Niedźwiedzicach odbyły się aż dwa eventy, z okazji których przybyło w tej uroczej Wiosce wiele nowych keszynek. Takiej okazji męski Łajz nie mógł przepuścić, ja się wahałam praktycznie do ostatniej chwili, bardzo chciałam jechać, jednak wczesna pora i pogoda pokonały mnie.
W moim odmiennym ( już wyobraźcie sobie siedmio - miesięcznym) stanie, nie dałabym rady o 9.00 rano, wzdłuż rzeczki przemierzać wyznaczonego obszaru. W delegację jednak wysłałam mojego męskiego Łajza, który robił za dwóch i zdał mi obszerną relację z całego wydarzenia.
A zaczęło się sprzątaniem wzdłuż Rzeki Skory, gdzie tereny obfitowały w przyjemne widoki. Był to pierwszy tego dnia, event CITO (czyli oczyszczenie terenu blisko cachy). Praca szła wyśmienicie, dzięki wspaniałej atmosferze i zaangażowaniu uczestników. Miła okolica dawała napęd do działania i w dość szybkim czasie mój Łajz w ręce, niczym ornament dzierżył wór pełen śmieci:) W dość niedługim czasie wiele osób poszło w ślady mojego Łajza i pojawiały się same pełne wory śmieci, brawo za pracowitość i porządne podejście do sprawy wysprzątania Wsi Bociana.
Po sprzątaniu odbył się drugi event, który był swoistym odpoczynkiem, po dobrze wykonanej robótce. Odbył się w niedużej odległości od Rzeki, na boisku w Niedźwiedzicach. Na zgłodniałych i zmarzniętych keszerów czekały zrobione, przez mieszkanki Wsi, pyszne specjały, Whisky szczególnie dziękuje.
Ekipa zasiadła przy ognisku, gdzie na patyku piekli kiełbasy, raczyli się też ciepłą herbatą i kawą, podobno wszystko pyszne (zazdroszczę tę części najbardziej, wrrrr). Biesiada obejmowała także gry, zabawy, a także warsztaty dla najmłodszych, a ci nieco starsi mogli porozmawiać i wymienić się drewniaczkami. Atmosfera, przyjemna, zachęcająca do rozmów, wymiany doświadczeń między uczestnikami, jak zwykle K6 postarałeś się:)Duże podziękowania i gratulacje.
Po przemiłych, porannych wydarzeniach Męski Łajz, wraz z ekipą, która towarzyszyła mu tego dnia, pojechali zbierać skarby. A keszy pojawiło się z okazji eventów naprawdę bardzo dużo, docelowo ma być ich tyle by utworzyć na mapie postać bociana, super pomysł.
Zbieranie okazało się bardzo przyjemne, ze względu na różnorodność przygotowanych opakowań. Keszyny, wszystkie zagadkowe- więc troszkę trzeba było się zastanowić, można było też zdobyć dużą wiedzę o naszym bohaterze- bociaku:)
Szczerze polecamy te tereny, zwłaszcza podróżnikom, którzy chcą po obcować z naturą, a także zasilić swoje konto keszerskie, bo jest w czym wybierać. Łajz wrócił z podróży z Niedźwiedzic i okolic z imponującą liczbą 24 zebranych skrytek, nieźle co?
Udało się podczas keszobrania zebrać certyfikat trzeciego znalazcy:)
Z relacji męskiego Łazęgi wynika, że naprawdę warto jechać i było ok, choć zarzeka się, że beze mnie było smutno i nie tak miło. Także, aby nie zasmucać mojego Ukochanego od dziś będziemy siedzieć w domu, ale razem... Oczywiście żart:) Już w weekend, ruszamy wspólnie przed siebie, może raz jeszcze odwiedzić Boćka, zagadamy żeby bezboleśnie przetransportował nam Córcię:)
A może gdzie indziej, nie wiem gdzie, byle w Parze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz