sobota, 26 marca 2016

Żyzenia Świąteczne!

Kochani Czytelnicy!
Życzymy Zdrowych, Pogodnych, Radosnych Świąt. Tego pięknego czasu spędzonego w rodzinnym gronie, w spokoju i z uśmiechem na twarzy.
Pogoda jest cudna, także wygospodarujcie sobie chwilę na spacer:) a po drodze może złapiecie jakiegoś kesza, albo dwa??:D
Z najlepszymi życzeniami
Parałajz


niedziela, 20 marca 2016

Czyste Niedźwiedzice

W sobotę 19.03 w Niedźwiedzicach odbyły się aż dwa eventy, z okazji których przybyło w tej uroczej Wiosce wiele nowych keszynek. Takiej okazji męski Łajz nie mógł przepuścić, ja się wahałam praktycznie do ostatniej chwili, bardzo chciałam jechać, jednak wczesna pora i pogoda pokonały mnie.
W moim odmiennym ( już wyobraźcie sobie siedmio - miesięcznym) stanie, nie dałabym rady o 9.00 rano, wzdłuż rzeczki przemierzać wyznaczonego obszaru. W delegację jednak wysłałam mojego męskiego Łajza, który robił za dwóch i zdał mi obszerną relację z całego wydarzenia.

A zaczęło się sprzątaniem wzdłuż Rzeki Skory, gdzie tereny obfitowały w przyjemne widoki. Był to pierwszy tego dnia, event CITO (czyli oczyszczenie terenu blisko cachy). Praca szła wyśmienicie, dzięki wspaniałej atmosferze i zaangażowaniu uczestników. Miła okolica dawała napęd do działania i w dość szybkim czasie mój Łajz w ręce, niczym ornament dzierżył wór pełen śmieci:) W dość niedługim czasie wiele osób poszło w ślady mojego Łajza i pojawiały się same pełne wory śmieci, brawo za pracowitość i porządne podejście do sprawy wysprzątania Wsi Bociana.






Po sprzątaniu odbył się drugi event, który był swoistym odpoczynkiem, po dobrze wykonanej robótce. Odbył się w niedużej odległości od Rzeki, na boisku w Niedźwiedzicach. Na zgłodniałych i zmarzniętych keszerów czekały zrobione, przez mieszkanki Wsi, pyszne specjały, Whisky szczególnie dziękuje.
Ekipa zasiadła przy ognisku, gdzie na patyku piekli kiełbasy, raczyli się też ciepłą herbatą i kawą, podobno wszystko pyszne (zazdroszczę tę części najbardziej, wrrrr). Biesiada obejmowała także gry, zabawy, a także warsztaty dla najmłodszych, a ci nieco starsi mogli porozmawiać i wymienić się drewniaczkami. Atmosfera, przyjemna, zachęcająca do rozmów, wymiany doświadczeń między uczestnikami, jak zwykle K6 postarałeś się:)Duże podziękowania i gratulacje.





Po przemiłych, porannych wydarzeniach Męski Łajz, wraz z ekipą, która towarzyszyła mu tego dnia, pojechali zbierać skarby. A keszy pojawiło się z okazji eventów naprawdę bardzo dużo, docelowo ma być ich tyle by utworzyć na mapie postać bociana, super pomysł.
Zbieranie okazało się bardzo przyjemne, ze względu na różnorodność przygotowanych opakowań. Keszyny, wszystkie zagadkowe- więc troszkę trzeba było się zastanowić, można było też zdobyć dużą wiedzę o naszym bohaterze- bociaku:)
Szczerze polecamy te tereny, zwłaszcza podróżnikom, którzy chcą po obcować z naturą, a także zasilić swoje konto keszerskie, bo jest w czym wybierać. Łajz wrócił z podróży z Niedźwiedzic i okolic z imponującą liczbą 24 zebranych skrytek, nieźle co?






Udało się podczas keszobrania zebrać certyfikat trzeciego znalazcy:)

 Z relacji męskiego Łazęgi wynika, że naprawdę warto jechać i było ok, choć zarzeka się, że beze mnie było smutno i nie tak miło. Także, aby nie zasmucać mojego Ukochanego od dziś będziemy siedzieć w domu, ale razem... Oczywiście żart:) Już w weekend, ruszamy wspólnie przed siebie, może raz jeszcze odwiedzić Boćka, zagadamy żeby bezboleśnie przetransportował nam Córcię:)
A może gdzie indziej, nie wiem gdzie, byle w Parze.

poniedziałek, 14 marca 2016

Zimny Brzeg Dolny i okolice

Ależ to był brzydki weekend, w ogóle niepogodny tydzień cały... 
Jednak w niedziele nie wytrzymaliśmy i wypuściliśmy się na pobliskie poszukiwanie skarbów. A tym bardziej nas paliło, że wykupiliśmy sobie konto premium, (za 50 % taniej) i uaktywniły się nam lepsze opcje, głównie wszystkie kesze dostępne:) i jak tu siedzieć w domu?
Zajechaliśmy na Brzeg Dolny, gdzie ostatnio nie znaleźliśmy dwóch keszy.
Zaopatrzeni w podpowiedź od geokolegi- Whyskiego wynaleźliśmy w końcu, naprawdę super ukryte skarby! Chylimy czoła kreatywności DWL team i gratulujemy pomysłu na ukrycie, super!



Po radości odkrycia, drugi już raz poszukiwanych keszy, lekko zziębnięci puściliśmy się za most, gdzie mieliśmy chrapkę na parę szybkich skarbów. Cóż, okolica faktycznie bardzo miła, jednak kesze takie sobie. Zgarnęliśmy kilka Skrzynek Wolności , które wchodzą w skład serii 25 keszy. Podobno blisko skrzyneczek można zaobserwować ciekawe zjawiska przyrodnicze, w tym piękne ptactwo, które lubi te tereny. Cóż nic co lata nam się nie ukazało, za to trochę keszynek wcześniej wyfrunęło. Nie ma.. Dużo wpisów z DNF (nieznalezień), a pomimo to brak serwisu, trochę szkoda, bo okolica przyrodniczo faktycznie bardzo ładna.






Jeden z keszy w tej okolicy szczególnie nam się spodobał, był to; Mechaniczny siewca. Założony przez Edusilesia Team, zagadkowy kesz w świetnie zlokalizowanym miejscu. Po drodze minęliśmy owce i kucyka, które sympatycznie się nam przyglądały, ale nic nie chciały podpowiedzieć:) Zagadkę rozwiązaliśmy sami i szybciutko podjęliśmy ostatniego tego dnia keszyka. Polecamy serdecznie.





Zmarzliśmy niemiłosiernie, także był to koniec naszego niedzielnego poszukiwania skarbów. Jednak nawet krótkie keszowanie poprawiło nam humory i sprawiło, że przyjemniej upłynął nam późniejszy czas.

sobota, 12 marca 2016

Szaleństwo magnesowe

A oto nasza lodówka:) Po za jedzeniem, które jak najbardziej zawsze jest świeże i zdrowe w środku, front zdobią magnesy. To wspólne krejzolstwo przywożone z podróży:) Każda wycieczka wiąże się z szukaniem sklepików z pamiątkami. Magnesy zbieramy od prawie dwóch lat i chętnie wracamy do nich w dni, w których nie podróżujemy, czyli takich jak dziś:) Miłe wspomnienia i chwila refleksji to niezły zamiennik jedzenia:D Nie trzeba otwierać lodówki żeby się najeść...:)
A Wy macie coś, co przywozicie z każdej podróży? Jak wracacie do miłych wspomnień? Czekamy na opis Waszych souvenirów.  

poniedziałek, 7 marca 2016

Zabytkowa Legnica

W sobotę pojechaliśmy w całkiem bliskie miejsce, mianowicie Legnicę. Miasto, w którym obydwoje zdawaliśmy "prawko":) Niestety jeżdżąc nie było okazji skupić się na zwiedzaniu, człowiek w stresie nawet nie pamięta widoku ulic, które mija. Można więc powiedzieć, że tak naprawdę pierwszy raz pojawiliśmy się, w tym interesującym mieście.

Legnicę postanowiliśmy "zdobyć" za pomocą skrytki wherigo, jest to rodzaj skrytki geocaching polegający na ściągnięciu specjalnej aplikacji, która przeprowadza szukającego przez miejsca, które wybrał założyciel. Miejsca te są szczegółowo opisane, zazwyczaj to zabytki warte zobaczenia, raczej w pobliżu siebie. Nawigowanie kończy się zdobyciem skarbu, czyli skrzyneczki:)
Nasze wherigo nazywa się "Zabytki Legnicy" i jest niezłym wyzwaniem:) Zwiedziliśmy praktycznie samo serce Legnicy- mianowicie Rynek i okolice. Myślę, że zobaczyliśmy wszystko co najpiękniejsze w tym mieście i w zasadzie jesteśmy zachwyceni.
Zaczęliśmy od Zamku Piastowskiego, który zrobił na nas duże wrażenie. Ogromny budynek, pięknie utrzymany, z cudownymi wieżami widokowymi, które są udostępnione do zwiedzania. Warto chwilę się zatrzymać i podziwiać renesansową potęgę, pełniącą w chwili obecnej funkcje oświatowe.



Kolejny zabytek na naszym legnickim spacerze to- Kościół Mariacki. Najstarszy obiekt sakralny w Mieście, który wielokrotnie, na przestrzeni lat był przebudowywany. Kościółek, naprawdę- potęga, robi ogromne wrażenie. Monstrualny, z wieloma cudownymi witrażami i dwiema neogotyckimi wieżami. Trzeba przyznać, że księża naprawdę potrafili się ustawić i to całkiem nieźle:) Obiekty sakralne w Polsce nie mają sobie równych.

Idziemy dalej, w tematyce cały czas, kolejny obiekt to Kościół Św Piotra i Pawła. Nie będę się powtarzać, oczywiście: "ochy", "achy" i polska sakralność nie do przecenienia.

Dobra, co byśmy się nie zrobili za bardzo święci, kolejnym etapem będzie coś też dla ciała. Mianowicie Kamienica Scultetusa, która bardzo zachwyciła męskiego Łajza. Jest to obiekt przedstawiający personifikację siedmiu sztuk wyzwolonych: Gramatyki, Dialektyki, Retoryki, Muzyki, Arytmetyki, Geometrii i Astronomii. Obecnie siedziba Ośrodka Sportu i Rekreacji. I tutaj przeżyliśmy delikatny szok, bo aplikacja nie mogła złapać punktu i nawigować nas do kolejnego etapu. Chodziliśmy, krążyliśmy zasmuceni perspektywą przerwania przygody. Po dłuższej chwili i dreptaniu w miejscu wpadliśmy na pomysł żeby wejść do galerii i spróbować od drugiej strony złapać kordy i ... udało się:) uffff, to jeszcze pamiętna kamieniczka...


W międzyczasie podjęliśmy tradycyjnego kesza- Pancernika, faktycznie kojarzącego się z okrętem wojennym.

Miła to była odmiana zdobyć kesza od razu.
Chodziliśmy jeszcze dość dłuższą chwilę zachwycając się pięknem mijających obiektów. Spacer oczywiście trwał dwa razy dłużej, bo w szóstym miesiącu ciąży człowiek co chwilę musi za potrzebą, a że nie było w mieście za dużo krzaków, co chwila odwiedzaliśmy Galerię Piastów, która swoją drogą prezentuje się w środku całkiem ładnie. Pomimo drobnych trudności naprawdę jesteśmy zadowoleni z odwiedzenia Legnicy. Zachęcający Rynek i wszystkie zabytki w pobliżu sprawiły, że przenieśliśmy się na chwile w zamierzchłe czasy. Warto na pewno wybrać się do tego Miasta i zobaczyć wiele budowli, które hipnotyzują swoim wyglądem i niebagatelnym stylem. Serdecznie Wam polecamy.
A tu jeszcze parę zdjęć z wycieczki.









Finałem spaceru było zdobycie całkiem pokaźnej skrytki:) Oczywiście nie obyło się bez chwili grozy. Nie dostrzegliśmy od razu podpowiedzi i kordy kierowały nas na klatkę bloku. Także chwila strachu, minuty dreptania w koło...  Jednak po chwili udało się! Wspaniałe uczucie, po tak angażującym spacerze w końcu zdobyć kesza.

Bardzo dziękujemy założycielowi; Foxinthebox za pokazanie tylu ciekawych miejsc i za, w ogóle natchnienie do przyjazdu do Legnicy, poprzez ostatnią rozmowę na evencie. Pozdrawiamy i na pewno wracamy, w końcu z tego miasta mamy na razie tylko dwie kaczki:)