piątek, 26 lutego 2016

Wspomnienia z Gdańska

Zaraz po iławskim szaleństwie "po drodze" do domu zahaczyliśmy jeszcze o Gdańsk. Zatrzymaliśmy się w pięknej willi Albatros, którą serdecznie polecamy. Była to miła odmiana po polowych warunkach w Iławie.
Mieszkaliśmy trochę daleko od centrum miasta, a mianowicie w Gdańsku Oliwie. I oczywiście nie mogło być za pięknie, już od pierwszego dnia pobytu się mocno rozpadało, o poruszaniu się na rowerach nie było zatem mowy. Ale jak na światowych ludzi przystało znaleźliśmy przystanek z autobusem, który co chwila kursował do centrum. Fakt, że ta chwila zmieniła się w 30 minutowy dojazd, ale kto by się tam przejmował szczegółami:)
Gdańsk, co nas trochę zaskoczyło jest naprawdę dużym miastem. Nie wiem dlaczego, ale mieliśmy wyobrażenie, że to po prostu większy kurort morski.
Krążyliśmy dobre pół godziny, w  nad morskim mieście, za nim znaleźliśmy plaże, dobre co? Także początki pobytu niezłe, humory wisielcze. I jeszcze ten deszcz, mówią jaka praca taki urlop, cóż mieliśmy poczucie swojej efektywności pracowniczej, może trzeba się bardziej postarać na przyszły rok:)
Marazm jednak nie trwał zbyt długo, jak już wypuściliśmy się na miasto kesze i zabytki poprawiły nam humory:) Na pierwszy ogień gotycko- renesansowy Ratusz w Głównym Mieście, który  robi całkiem miłe dla oka wrażenie. 
Później Drogą Królewską przez wiele zabytków i miejsc wartych zobaczenia. Miejsce zachęca do spacerów, jest tutaj naprawdę romantycznie, przyjemnie i w końcu czuje się morze:) Widok jest bardzo oryginalny, piękny, koło budynków płyną statki, w knajpkach biesiadują turyści, sklepiki zachęcają do zakupu souvenira z bursztynem (to moja chyba największa bolączka, trochę spędziliśmy wgapieni w szyby sklepów z ladami pełnymi dobrodziejstw). Na szczęście udało mi się poskromić kupowniczy szał i nie zbankrutowaliśmy już w pierwszy dzień.  




Za to naszej pasji do szukania keszy nie udało się tak szybko okiełznać. Poza widokami ważną sprawą przecież, są również skarby.... A skarbów trochę tutaj jest, skrzyneczki różnego rodzaju, w większości dostępne, zadbane i niebanalne. 
Nasz faworyt wśród keszy gdańskich! A ukrycie jedno z lepszych jakie widzieliśmy:) Świetny pomysł, gratulujemy kreatywności! Skrzyneczka na Rynku, szukajcie bo warto!
Po za zabytkami w mieście, zdecydowaliśmy się na podróż statkiem do Westerplatte. Niezły powrót do historii, ale już samo dotarcie do miejsca, wycieczkowym galeonem było naprawdę super przygodą. W drodze do półwyspu chętnie podziwialiśmy widoki za oknem i cieszyliśmy się dachem nad głową, bo oczywiście z nieba deszcz, fakt, że chwilami wychodziło Słońce, jednak były to krótkie chwile...

A na miejscu cóż, miejsce do przemyśleń, mroczne, wymarłe. Westerplatte jest symbolem wybuchu II Wojny Światowej, a także oporu przeciw agresji niemieckiej. Czuć na tej ziemi smutek, ale też dumę, honor i miłość do ojczyzny. Górnolotnie, ale faktycznie coś tutaj jest, co wpływa na człowieka, że zaczyna myśleć o historii i być dumny z rodaków:)
Warto tu również przyjechać ze względu na skrzyneczki, bo trochę ich tu mamy:) Chociaż godzina na zwiedzenie półwyspu i odszukanie skarbów to trochę mało (tyle mieliśmy do przypłynięcia po nas ostatniego w tym dniu statku) to naprawdę polecamy.  


Powrót na ląd Czarną Perłą był bardzo ciekawy. Mimo, że byliśmy przemoczeni do suchej nitki, wzruszeni widzianą historią, gębusie ucieszyły się nam dzięki przyjemnej podróży. Na statku muzyka na żywo, śpiewy, atmosfera rodem z Piratów z Karaibów- tylko przepaski i rumu nam brakowało. Sympatycznie bardzo, polecamy serdecznie!
Gdańsk jest pięknym i dostojnym miastem, wartym zobaczenia. Zostanie on z nami w pamięci jako miejsce, w którym na dobre się zakotwiczyliśmy:) A to nasza mała pamiątka, którą przywieźliśmy z podróży.


2 komentarze:

  1. Fajne zdjęcia i tatuaż :)
    greatwineandlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. a dziękujemy:) też nam się podobają, a i bloga chętnie zobaczymy

    OdpowiedzUsuń