Dzisiejsza wyprawa wprost do Głogowa:)
Zaliczyliśmy istne keszobranie!
Pogoda zachęcała do spacerowania, drogi
super przejezdne przy niedzieli, także wszystko już od początku dobrze
się układało, później było jeszcze lepiej:)
Głogów od razu nas urzekł, czuliśmy się tutaj bardzo
pozytywnie i swobodnie. Miasto z historią widoczną na każdym kroku, z bijącym
serduchem i jakąś taką mistyczną magią.
Skrzyneczki bardzo ciekawe, dużo ich, nie starcza dnia normalnie. W sumie nie starczyło by nawet z trzech dni:)
Nasze faworyty to oczywiście kesze w rynku, w tym wieża ratuszowa i FTF
(czyli pierwsze znalezienie przez nas:D) za 2 zł bo tyle kosztowało
podwójne wejście, szczerze zapraszamy, świetnie zrobiona. A także keszyk
w śrubce, niepozorny dziad, ale poddał się nam:)
Jeżeli chodzi o
jedzonko, od początku nastawiliśmy się na knajpkę po kuchennych
rewolucjach Viva Grecja. Niestety naszukaliśmy się lokalu, a okazało się
że został zlikwidowany;/ W efekcie zjedliśmy w Misiu na rynku zupę
pomidorową, całkiem dobra. A także w Czarach Garach drugie danie, które
też było w miare.
Ogólnie wypad bardzo udany, polecamy miasto Głogów z dużym przekonaniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz