niedziela, 7 lutego 2016

Keszobranie w Głogowie:)

Dzisiejsza wyprawa wprost do Głogowa:) Zaliczyliśmy istne keszobranie! 
Pogoda zachęcała do spacerowania, drogi super przejezdne przy niedzieli, także wszystko już od początku dobrze się układało, później było jeszcze lepiej:)
Głogów od razu nas urzekł, czuliśmy się tutaj bardzo pozytywnie i swobodnie. Miasto z historią widoczną na każdym kroku, z bijącym serduchem i jakąś taką mistyczną magią.
Skrzyneczki bardzo ciekawe, dużo ich, nie starcza dnia normalnie. W sumie nie starczyło by nawet z trzech dni:)
Nasze faworyty to oczywiście kesze w rynku, w tym wieża ratuszowa i FTF (czyli pierwsze znalezienie przez nas:D) za 2 zł bo tyle kosztowało podwójne wejście, szczerze zapraszamy, świetnie zrobiona. A także keszyk w śrubce, niepozorny dziad, ale poddał się nam:)
Jeżeli chodzi o jedzonko, od początku nastawiliśmy się na knajpkę po kuchennych rewolucjach Viva Grecja. Niestety naszukaliśmy się lokalu, a okazało się że został zlikwidowany;/ W efekcie zjedliśmy w Misiu na rynku zupę pomidorową, całkiem dobra. A także w Czarach Garach drugie danie, które też było w miare.
Ogólnie wypad bardzo udany, polecamy miasto Głogów z dużym przekonaniem.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz