Relacja z soboty 30. 01.2015
Tym razem trochę słabo jeżeli chodzi o
fotorelacje, a także liczbę znalezionych keszy. Za to zaliczony basen i
pycha obiad w Olimpie przy ul. Węgierskiej 2, polecamy. Leszno pod
względem skrytek nie bardzo zachęca, okolice takie sobie, GPS szaleje,
nie można stwierdzić czy jest się na kordach. Mało też podpowiedzi, a
miejsca ukracia nieoczywiste i mocno uczęszczane przez przypadkowych
gapiów. A może nas już dzisiaj dopadła geoślepota i za mocno narzekamy? W
każdym bądź razie najbardziej magicznym miejscem dzisiejszej wycieczki
był Zamek w Rydzynie, polecamy pochodzić wokół obiektu i przy okazji
zgarnąć lekkiego i przyjemnego kesza. To to co damski Łajz lubi
najbardziej.
ps. drugie zdjęcie pochodzi z Rydzyny- miejscowość przed Lesznem.
Tak sobie weszłam przez "zblogowani" na post o Wielkiej Sowie a tu proszę - moje Leszno :) Olimp to kiepskei mejsce na obiad:) Są fajniejsze miejsca :) Pozdrowienia z Leszna :)
OdpowiedzUsuńNam smakowało:) Co polecasz, na przyszłość? Leszno słabo opisane, jakoś ciężko się tam keszowało...
Usuń