Witajcie! Witajcie! Po długiej przerwie zabieramy Was do Finlandii...
Nie martwcie się, jest ona w Polsce:)
Wczoraj wypuściliśmy się ponownie w Karkonosze. Pojechaliśmy najpierw do Borowic. Gdzie mamy wiele wspaniałych wspomnień:) tym razem odkryliśmy to niepozorne miejsce na nowo.
Zwiedzaliśmy Kalevalę, która na co dzień jest hotelem, jednak w aktualnych warunkach można ją zwiedzić, a także wybrać się wspólnie z jej mieszkańcami na spacer po pobliskich terenach.
My zdecydowaliśmy się na opcję zwiedzania. Cała droga przebiegła bezśniegowo, co było bezpieczne, ale z drugiej strony lekko podłamaliśmy się perspektywą nie zobaczenia białego puchu. I słuchajcie niemal jak w bajce wjeżdżamy do Borowic, a tam śnieg! Dzieciaki zjeżdżają na sankach z improwizorycznej górki, śnieg leży wszędzie nawet na drodze. Tej zimy tak naprawdę pierwszy raz złapany. Także humory nam się od razu poprawiły.
Sama Kalevala jest bardzo ciekawym hotelem z mocno zarysowanym Finlandzkim tłem. Można zobaczyć ichne domki. Można poznać dwa wspaniałe pieski Hasky, które są niesamowicie przyjacielskie i chętnie dają się głaskać. Pewnie kiedy jest się w hotelu można skorzystać z sauny i opcji wymoczenia się w zimnej wodzie na dworze, brrrrr:) Chciałabym kiedyś tego spróbować.
Dodatkowo jest domek Muminków, którego pilnuje figlarny Buba! A na koniec można zobaczyć jak na żywo wyglądają renifery. Mają niesamowite poroże i są mocno płochliwe, dodatkowo skaczą jak króliki. Polecamy to miejsce.
Po zwiedzaniu pobiesiadowaliśmy na parkingu i na szybko ustaliliśmy dalszy plan. I tego Wam powiem, że żałuje. Wybraliśmy się do Karpacza, zamiast zostać w Borowicach i pochodzić trochę w mało obleganym miejscu i pozbierać tam kesze.
W samym Karpaczu nie było tak miło. Ludzi, niebywale dużo. Parking 30 zł! Smród aut, zamiast klimatu górskiego bleee. Jedynym pozytywnym aspektem było znalezienie profesjonalnie wykonanego kesza, który zminimalizował rozczarowanie.
K6 dzięki za spacer nad Łomnica:) uratowałeś go!

