środa, 10 stycznia 2018

Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku

Naszą małą córcię bardzo interesują wszelkie pojazdy. Mieszkamy blisko dworca, więc siłą rzeczy najbardziej ze wszystkich uwielbia- pociągi. Jak słyszy ten specyficzny stukot wyciąga ręce i pędem zabieraj ją do okna. Widząc maszynę woła w tedy: "CiuuuuCiuuuu" i cieszy się, jak to tylko dziecko potrafi. Nie dziwi więc chyba nikogo, że w domu klocki lego są pociągiem, najlepszy wierszyk to Lokomotywa, a atrakcje związane z pociągami to najlepsze z najlepszych atrakcji. Biorąc to wszystko pod uwagę, ostatnio wybraliśmy się zatem do Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej.





Bilety do tego fascynującego przybytku nie są jednymi z najtańszych. Za dwie normalne wejściówki, czyli wycieczkę z przewodnikiem i przejazd zabytkowym taborem, zapłaciliśmy 54 zł. Na szczęście Marmelka weszła za darmo:) Wydaje mi się jednak, że warto. Zwiedzanie muzeum, przy świetnej pogodzie, było czystą przyjemnością. Nawet dla mnie, która średnio jest zainteresowana takimi rzeczami, było interesująco zobaczyć ogrom tych maszyn.
W środku możemy cieszyć się zbiorem taboru kolejowego, normalnotorowego z lat 1890 do 1972. W tym przekrój lokomotyw trakcji parowej, spalinowej i elektrycznej, a także wagonów i pojazdów specjalistycznych, min. drezyn.












Maszyny robią wrażenie. Są duże, stare, przewoziły niejedno i niejednego. Kilka wagonów poświęconych zostało ekspozycji zdjęć i przedmiotów ludzi jadących do obozów koncentracyjnych. Jest to ciekawa mini- wystawa, przy której można się nieco zadumać.





Podczas spaceru spotkacie tutaj także, lokomotywę - Tomka, który na pewno rozbawi dzieciaki. Można stanąć przy, jak to Maryśka mówi; "kółkach", które są ogromnymi Kołami! Można zobaczyć makietę, która wprawiona w ruch daje dużo radości. A także zadziwić się rowerami, które jeżdżą po torach (to ci dopiero wymysły).


 



A żeby nie było za mało, na koniec można się garnąć starodawną lokomotywą. Podczas jazdy przewodnik opowiada, o mijanych zabytkach i rzuca ciekawostki. Ciekawe to i fajne. Polecamy. 
Cały spacer, po obiekcie, trwał około 2 godzin. Gdyby mała, miała więcej cierpliwości, na pewno kręcilibyśmy się dłużej. Jesteśmy pod wrażeniem ilości sprzętu, a także podobał nam się sposób opowieści przewodnika, który pasująco- staromodnie wyglądał.
Niestety po opisanych dwóch godzinach skończyła się cierpliwość damci i trzeba było się zwijać. Myśleliśmy, że może obiad na prędce, zjedzony w aucie, uspokoi nerwy, ale niestety nie przeszło nawet po jedzonku. Także zryw i "ciuuuuuciuuuu" do domu:)